Znajdziesz tu notatki z mojego życia w Italii. Dowiesz się, jak poznaję Włochy podczas wędrówek po jej ziemi oraz
w kontakcie z kulturą, literaturą i z wszystkim co włoskie. Opisuję swoje wrażenia z podróży bliższych i dalszych.
Piszę o tym co mnie zaciekawiło, zatrzymało uwagę, skłoniło do refleksji. Zapraszam.

czwartek, 23 lutego 2017

Ciasto korabowe z marchewką, jabłkiem i orzechami włoskimi.




Dziś  Tłusty Czwartek, nie będę hejtować w sieci tradycji objadania się pączkami. Mądrość  ludowa głosi, że zjedzenie pączka  w Tłusty Czwartek wróży pomyślny rok, więc jedzcie pączki  w towarzystwie mocnej herbaty i bądźcie szczęśliwi.  
Jednak, nie o pączkach dzisiaj u mnie na blogu. Bohaterami dzisiejszego wpisu są  słodkie przysmaki  mało  popularne w naszej kulturze -  karob i pyszne ciasto korabowe przełożone  frostingiem z lekkiego serka philadelphia.  

Ostatni tydzień karnawału stwarza okazję do spotkań towarzyskich, wspólnej zabawy i poczęstunku, a Zapusty oznaczają przyzwolenie na objadanie się przed Wielkim Postem. Ciasto korabowe w sam raz nadaje się na takie okazje. 

piątek, 17 lutego 2017

"Genialna Przyjaciólka" Elleny Ferrante

Genialną Przyjaciółkę” ( włoski  tytuł „L’amica geniale) otrzymałam w 2015 roku, nomen omen,  w prezencie od  serdecznej przyjaciółki i od razu przysiadłam do czytania.   

„Genialna Przyjaciółka” rekomendacji specjalnej  nie potrzebuje, wiele już napisano na jej temat i pozostałych części tetralogii, a zagadka, kto kryje się za pseudonimem autorki Eleny Ferrante ciągle wzbudza sensacje i stanowi nośny temat dla mediów, nie tylko włoskich. W tym świetle moja wypowiedź odkrywczą nie będzie, tyle tylko, że jako italofilka ze słabością do literatury włoskiej mam potrzebę wypowiedzenia się na temat lektury.

„Genialna Przyjaciółka” to POWIEŚĆ NIEZWYKŁA, KTÓRA SPRAWIŁA, ŻE POSZERZYŁAM  SWOJĄ OSOBĄ  RZESZE FANÓW WŁOSKIEJ PISARKI  Eleny Ferrante. Ta wzniosła retoryka mojego czytelniczego wyznania to cel  zamierzony i reakcja na notatkę wydawcy umieszczoną pod tytułem, której treść wydała mi się nachalnie marketingowa, a jednak… przyznaję… myliłam się… nic z tych rzeczy.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Blogowy zastój, czyli skąd ta przerwa?


Miałam długi  zastój blogowy, nie publikowałam nowych postów i  wylogowałam  się na ponad pół roku. Nie zaglądałam też do ulubionych blogów i na strony społecznościowe. Rzeczywistość, trudnymi sprawami, związała mnie tak mocno,  że opuściłam swoje miejsce w sieci i porzuciłam wirtualny świat.


sobota, 21 maja 2016

Wizyta w Soave

                                                                forteca w Soave

W  ubiegłą sobotę  byliśmy w Soave i nic nie wiedząc załapaliśmy się  na Festa Medioevale del Vino Bianco. Jak się okazuje to stała impreza organizowana  rokrocznie w drugi weekend  maja  przez Pro Loco.
Było wczesne popołudnie i  miasteczko zaczęło dopiero  powoli  rozkręcać się po pauza pranzo*, jednak wiele symptomów wskazywało na to, że za kilka godzin będzie się tu działo.Wielki gadżet  la fontana del vino ustawiony przy głównej  bramie miasta i kilka barów pod namiotami zorganizowanych na potrzeby imprezy, obiecywały  bachanalia  z degustacją lokalnego  białego wina  Soave D. O.C.
Tymczasem  kurek w beczce zakręcony, za kontuarem ulicznego baru pusto, punkty gastronomiczne nieczynne, a  towarzyszący imprezie Mercatino dell' Antiquariato  pojedynczymi  kramami  dopiero zaczął wychodzić na ulicę. I tylko przechadzający się  weseli  Cavalieri-  żywa reklama Festy Mrdioevale, rozbudzali  nadzieję tu  przybyłych  na historyczne przeniesienie w czasie i ciekawą zabawę.
* pauza pranzo- przerwa obiadowa

środa, 18 maja 2016

I znów maj zakwitł makami



I znów maj zakwitł makami, upstrzył czerwienią zielone łąki w dolinie rzeki Mincio. Tysiące czerwonych  maków  wyszło na pola , pejzaż  jak z obrazu Klimta*, który, okazuje się,  nie tylko pięknie portretował  damy. Wiosenne krajobrazy  niejednego natchnęły artystę podróżującego po Italii, a szczególnie  czerwone maki  stały się  ulubionym motywem toskańskich  pejzaży.

Dziś jednak  makowy  pejzaż  na myśl przywodzi  jedyne takie miejsce w Italii- wzgórze  z klasztorem na Monte Cassino, a  makowa czerwień,  najintensywniejsza z odcieni czerwieni, kojarzy się  z kolorem krwi poległych w bitwie polskich żołnierzy.